Menu

Główna | Archiwum

Uciec Przeznaczeniu


1. 'Niepokój budzi strach'

śr, 14.października.2009, 09:49
Sędziwa, starsza kobieta szła ciemną uliczką na uboczu Londynu. Miała niewiarygodnie czarne włosy, jak na swój wiek, oraz szkarłatne oczy. Lecz to nie była zwykła mieszkanka Medial Street. Wyróżniała się nie tylko niespotykaną urodą, ale i stylem bycia. Miała na sobie szmaragdowozieloną szatę i tego samego koloru tiarę na głowie. Stąpała twardo po ziemi, ale na jej twarzy można było wyczytać niepokój oraz strach.
Przeszła przez żelazną bramę
i spojrzała na miejsce, do którego, zapewne, zmierzała. Był to największy budynek w okolicy. Wspięła się powoli po schodach wiodących w górę i z lekką obawą zapukała. Otworzyła jej starsza kobieta, którą już gdzieś wcześniej widziała. Nie zastanawiając się dłużej wkroczyła do przedpokoju i ruszyła
za kobietą, która prawdopodobnie już wiedziała o co chodzi. Szybkim krokiem zaprowadziła ją do pokoju na górę.
-Proszę usiąść.- powiedziała wskazując fotel na przeciwko jej.
-Nie, dziękuje. Zależy mi na szybkim wyjaśnieniu tej sprawy.
Nie nalegając dłużej, właścicielka wyjęła z szuflady coś co przypominało rękawice, tyle że grubsze i dłuższe.
-Yyy... Po co to pani?
-Wolę nie ryzykować. No wie pani.. Dla własnego bezpieczeństwa. Już raz przez to przechodziłam. Nie popełnię tego samego błędu.
Zanim czarnowłosa kobieta coś powiedziała, kobieta w wielkich rękawicach wyszła z pokoju i ruszyła
w stronę rozwalających się już drzwi. Weszły wspólnie do pokoju. Wydawałoby się, że to najzwyklejszy pokój dziecięcy, gdyby nie kilka zmian. Pokój był cały osmolony, jakby przed chwilą wybuchł w nim pożar, ale wszystko stało na miejscu w nienaruszonym stanie. Jedyną dziwną rzeczą, a raczej osobą, była dziewczyna, już prawie kobieta, która siedziała na środku pokoju. Wydawała się nie przejmować tym co się zdarzyło w ostatnim czasie. Miała długie, kasztanowe włosy, które oplatały się wokół niej jak wąż.
-”Wąż.”-pomyślała kobieta
-Lashel, to jest profesor...
-Tak wiem.
-No dobrze...Zostawię ją z panią. Może pani coś na nią poradzi.
Właścicielka odeszła. Czarnowłosa kobieta spojrzała na dziewczynę. Siedziała teraz na ciemnym fotelu, wpatrując się w nią.
-A więc...Lashel... wiesz po co tu przyszłam?
-Tak, chociaż prędzej spodziewałabym się tego starca, który tu często bywał. Jak mu tam? Dumbler?
-Lashel, to był Dumbledore.
-Ano tak. Ta wiedźma Cole jakoś tak go nazywała.
-”Cole?? Ach no tak. Wiedziałam, że skądś ją znam.”
-A dlaczego nie zaszczycił mnie obecnością sam Dumbledore?
-Ma dużo pracy.
-To po co pani tu przyszła?
-Zabrać cię. Do Hogwartu. Szkoły Magii i...
-...Czarodziejstwa. Po co? Nie uważa pani, że jak mnie tu pani zostawi będzie bezpieczniej?
-Możliwe, ale muszę cię zabrać.
-Hmm...Nie rozumiem po co?
-Proszę nie utrudniaj mi, bo...
-...i tak jestem przestraszona” To pani chciała powiedzieć?-zapytała z lekkim uśmieszkiem.
-Możliwe, ale muszę cię zabrać.
-Już to pani mówiła, ale zgoda. To dziwne. Dumbledore próbował mnie nakłonić przez tyle lat, a pani się udało przez kilka minut. Muszę powiedzieć, że spryciula z pani- powiedziała śmiejąc się.
McGonagall pierwszy raz się uśmiechnęła, ale z lekkim strachem. Spojrzała w jej czarne oczy, które teraz tryskały płomieniem. Dziewczyna była szczęśliwa, chociaż nie wiedziała co jej grozi na tym świecie.
-A więc dobrze. Na tej kartce-wzięła czysty pergamin
i machnęła nad nim różdżką-są wszystkie instrukcje dotyczące twojego przyjazdu. Widzimy się 1 września...Lashel.
Dziewczyna nic nie odpowiedziała tylko kiwnęła głową, patrząc na pergamin. Kobieta powoli wyszła z pokoju wciąż zerkając na Lashel. Bez pożegnania z panią Cole wyszła z budynku. Na jej twarzy strach przerodził się w lekki uśmiech. „Udało się” pomyślała i pospiesznie zamieniła się w czarne czworonożne stworzenie i ile sił w łapkach uciekła.
Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi:

Archiwum

2009
październik (1)

Mój Profil

Podlinkuj

Dodaj do ulubionych

brak kategorii (1)
wszystkie (1)

Moje
dA

Czytam
Nienawidzę cię Potter





Stworzył Artur